Do znudzenia będę powtarzać, że wszystkim Mamom, które w dobie tetry i zakupów na kartki wychowywały 2, 3, 4 i więcej dzieci należy się pomnik za życia!
Człowiek nawet nie wiedział ile miał wolnego czasu kiedy miał jedno dziecko;) i nie jest to narzekanie - bo choć może czasu zwanego "mitajmem" niewiele (już nie ma komputerka i gazetki na życzenie!), to Park na Bydgoskim znam jak własną kieszeń, perfekcyjnie omijam psie miny w drodze do tegoż parku, a z kaczkami na Martówce od dawna jesteśmy na Ty!
No, ale przede wszystkim to ja wiem pierwsza co znaczy NONA, TOŃ i kilka innych słów - kluczy;) jednym słowem MACIERZYŃSTWO! w tym wszystkim jakoś też mniej czasu i skupienia nad talerzem, co prawda uskuteczniam plan zostania lachonem w trybie ekspresowym, ale głównie przez prostą zasadę żryj mniej. Jednakże - czasami pichcę coś light.
Tym razem pieczone mięsko, którym myślę można przyszpanować na imprezie - dobre i na ciepło i na zimno. A wszystko dzięki Oleśce - dzięki!
Składniki
0,5 kg piersi z indyka
1 słoiczek suszonych pomidorów w oliwie - mogą być też z dodatkami, np ziołami
tymianek (suszony, świeży)
sól, pieprz
Sposób przygotowania
Wzdłuż piersi robimy dziurę - najlepiej nożem - czyli mówiąc obrazowo nadziewamy pierśna nóż:) następnie ładujemy do środka pomidorki wytarzane w tymianku. Cały słoik! Pierś z zewnątrz solimy, pieprzymy, zalewamy pozostałą z pomidrów oliwą. Marynujemy (np noc jeśli mamy czas lub kilka godzin), wrzucamy do naczynia żaroodopornego na godzinę w 180-200 stopni. Ja dysponuję naczyniem glinianym i w takim pieczemy pod przykryciem. Jeśli ma być na kanapki - studzimy i dopiero wtedy kroimy.
Dzisiaj wcale nie będzie świątecznie w kwestii jedzenia, ale przypowieść będzie wielkanocna.
Wielkanoc nigdy nie przemawiała do mnie jedzeniowo. To raczej wspomnienie biegania z wiadrami (takie uroki życia na wiosce;) i oblewania wszystkich i wszystkiego co się rusza.. no i prezenty. W moim domu nie było „zająca”, rodzice chrzestni przynosili „wykup”.
Do dziś właśnie nie wiedziałam skąd te różnice językowe – bo w Toruniu pierwszy raz spotkałam się z zającem. Ale dziś – korzystając z nieobecności Starszaka, który maluje jaja z Babcią;) lub maluje inne sprzęty gospodarstwa domowego ku uciesze Dziadka:) - przy okazji tego wpisu poszperałam tu i ówdzie. I już wiem!
Otóż na Podlasiu, swego czasu dzieciaki biegały po wsi „po włóczebnym” (jak rozumiem latały od chaty do chaty w celach towarzyskich – takie nasze podlaskie helołin) i w zamian za odwiedziny dostawały „wykup” w postaci PISANEK. Później to się zmieniło i wykup, który przytargiwali chrzestni musiał być bardziej reprezentacyjny – tu zacytuję mojego 10 letniego brata Filipa, który jest moim chrześniakiem jednocześnie. Zapytany o wymarzony prezent odrzekł mi kiedyś od niechcenia: „Może kłada i parę stówek?”. Tym wielkanocnym akcentem giftowym zachęcam Was do szaleństwa w kuchni z serem pleśniowym i makaronem pełnoziarnistym.
Składniki:
- ser pleśniowy
- masło
- mleko
- maka
- czarne oliwki
Sposób przygotowania
Z masła, mąki i mleka robimy sos beszamelowy, dodajemy do niego posiekane czarne oliwki i pokruszony ser plesniowy, czekamy aż ser się rozpuści i gotowe:) Co do proporcji to mniej więcej, tak było u nas: 20dag sera pleśniowego, ćwierć kostki masła, łyzka mąki, 15 oliwek i tyle mleka, żeby sos był gęsty.
Niedawno całkiem powstało danie, które - podane na gorąco -nie wzbudziło tak dużego naszego entuzjazmu, jak zeżarte na zimno na kanapkach. To pieczeń z mielonej szynki, faszerowana żółtym serem, papryką i cebulą. A dlaczego na gorąco nie bardzo - bo mielone z szynki okazało się za suche. Wystarczy zamienić szynkę na łopatkę i myślimy, że spokojnie na gorąco też będzie pyszne. Przepis poniżej.
Napomknę też oczywiście słowo w temacie, który zdominował ostatnie moje wpisy - jednak nie pobiłam żadnego ciążowego rekordu, nie zostałam kobietą słonicą, Najmłodsze zdecydowało się obejrzeć oblicza tych, którzy ją na ten świat przywołali 14 marca (czyli dzień dokładnie po ostatnim wpisie). Postanowiło jednak zadośćuczynić matce za trud znoszony przez 9 miesięcy i wypadło sprawnie i szybko (wiadomo, że jakbym napisała, że bezboleśnie to bym nakłamała:)
Detronizacja Starszej też przebiega pomyślnie - zazdrość przerodzoną w złość wyładowuje (jeśli już) raczej na Matce niż na Najmłodszym.
A w temacie kulinariów napiszę tylko, że w dniu w którym przywieźliśmy Najmłodsze ze szpitala, Starsza na hasło, że dzidziuś jest głodny przytargała mu KOPYTKO z własnego talerza. Słodkie?
Składniki
Kilogram mielonej szynki
Duża czerwona papryka
Jedna cebula
20 dag żółtego sera
Jedno jajko
Sposób przygotowania
Mięso mielone wyrabiamy z jajkiem i doprawiamy solą, pieprzem i ziołami ( kto jakie lubi ), formujemy z mięsa prostokątny placek i rozkładamy na nim pokrojoną w cienkie paski paprykę i cebulę, następnie posypujemy serem. Całość zawijamy w roladę i szczelnie sklejamy końcówki. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika (200 stopni), pieczemy ok 70 minut, trzeba wyczuć:) można owinąć całą roladę boczkiem albo zastosować tłuste mięso np mieloną karkówkę lub łopatkę.
Postanowiłam, że zostanę jedyną na świecie kobietą - słonicą! a co - będę jeszcze tak ze 12 miesięcy w tej ciąży! Matka Natura wie co robi, wie, że ja po prostu UWIELBIAM BYĆ W CIĄŻY! że moim żywiołem jest bycie ociężała fizycznie i psychicznie babeczką. Więc taszczę swój Słodki Ciężar codziennie dwa razy po schodach na ente piętro (jeden przed sobą, drugi za rękę), sprzątam, piorę, poleruję, odkurzam w nadziei, że Moje Najmłodsze dziecko zechce mnie jednak kiedyś kopnąć także w łydkę (bo wątroba już ledwo zipie...).
Nie muszę dodawać, że w związku z tak długim nadal-byciem-w-ciąży otoczenie wariuje? z Łysym Mężem na czele. Ale ja się uparłam właśnie będę biła rekord! a co!:)
Na szczęście zostało mi jedzenie...oj na szczęście lub nieszczęście to zależy od punktu widzenia. W każdym razie mi się już marzy gryl ( i pół lytra, Elyza ). A z gryla zeżarłabym kawał świni z sosem, na który przepis poniżej. Receptura wykradziona Gdzieś, Kiedyś przez Kogoś, rzadko spotykana, a moim zdaniem skromnym, będącą świetną alternatywą dla musztardów, majonezów, keczupów i cacyków. Polecamy.
Składniki
1-2 pory
Śmietana
Chrzan
Majonez
Vegeta
Pieprz
Sposób przygotowania
Pora kroimy w plastry, a te w ćwiartki i miętolimy z dwiema łyżeczkami Vegety tak, żeby puścił soczki. Dodajmy śmietanę kwaśną, majonez i chrzan w proporcjach 1:1 w ilości potrzebnej (czyli np 4 łyżki chrzanu, 4 majonezu i 4 śmietany). Dodajemy pieprz, do lodówki a póżniej na gryla. Oczywiście można dodawać równiez do mięsa nie z gryla (moim zdaniem super pasuje do pasztetów wszelakiej maści, takich swoich rzecz jasna;)
Łaził za mną i łaził, aż wzięłam i zrobiłam! i teraz pasę się- bo ważyć 80 kilo to za mało, najlepiej dobić do 90 i czekać na Greenpeace, które ściągnie wieloryba..Ale w końcu kiedy jak nie teraz - szczególnie, że Najmłodszemu nie spieszy się oglądać Mamy od zewnątrz. Więc zrobiłam i boimy się z Łysym lodówkę otworzyć bo stoi i patrzy i szczuje. Więc jem. Ale to dobre...mmmm pychotka, co tu dużo mówić. Podliczył Mój Skrupulatny Małżowin, że blacha o długości 30 cm liczy sobie ok 7 700 kalorii! co to dla nas! wciągniemy przecież, prawda...?:)
Składniki:
500 g mleka w proszku (tylko bez oszukiwania, normalne nie jakieś tam odtłuszczone!)
1 kostka margaryny/masła
pół szklanki wody
5 łyżek kakao
60 herbatników (6 opakowań mówiąc po ludzku)
paczka orzechów laskowych (lub takich, jak lubicie)
1 szklanka cukru
blacha 30 cm, papier do pieczenia
Sposób przygotowania
Wodę, margarynę, cukier i kakao do gara i rozpuszczamy na wolnym ogniu, mieszając, aż składniki się połączą. W międzyczasie rozdrabniamy herbatniki (jedną paczkę zostawcie na wciskanie na koniec). Do przestudzonej masy wsypujemy stopniowo mleko w proszku, miksując. Masa musi być gęściutka, wrzucamy do niej rozkruszone herbatniki i orzeszki. Przekładamy do blachy, wciskamy już mniej rozkruszone herbatniki z ostatniej paczki w masę, wyrównujemy i ugniatamy wszystko mokrą ręką. I włala!